zapiski z pracowni

noże kolekcjonerskie
i ich wartość w czasie

W świecie masowej produkcji prawdziwa rzadkość staje się wartością. Ręcznie robiony nóż myśliwski nie jest tylko narzędziem: on przechowuje czas, kunszt i historię twórcy. Ratel powstaje w limitowanej serii 441 egzemplarzy. Ksażdy nóż jest częścią zamkniętego projektu, który z biegiem lat może nabierać znaczenia kolekcjonerskiego, rodzinnego i emocjonalnego.

Dlaczego ręcznie robione noże mają wartość kolekcjonerską

Pozwól, że na początek przedstawię Ci mały, zaledwie trzydziestocentymetrowy sztylet z północnych Indii. Został wykonany na początku XVII wieku, nazywany przez kolekcjonerów Kardem Szacha Dżahana, który zasłynął z tego, że jest najdrożej sprzedanym nożem na świecie. Najprawdopodobniej o nim nie słyszałeś. Ja sam dowiedziałem się o nim dopiero teraz, przygotowując materiał do tego eseju. Dlaczego o nim piszę? Bo to świetny, choć bardzo skrajny, przykład na to jak ręcznie robiony nóż nabiera wartości w czasie.
KARD
Kard to tradycyjny persko-indyjski sztylet o prostym, jednosiecznym ostrzu.
The Shah Jahan Dagger, North India, circa 1620–1630

Fot.1. Sztylet Shan Jahana; fotografia pochodzi ze strony https://www.christies.com/en/lot/lot-6212124

Nie jesteśmy w stanie oszacować, ile wart był ten nóż cztery wieki temu. Wiemy jednak na pewno, że jego wartość wzrosła wielokrotnie od tego czasu. W roku 1974 został on po raz pierwszy oficjalnie sprzedany na aukcji i trafił do prywatnej kolekcji katarskiej rodziny królewskiej Al Thani. Cena z tego roku [2026 r.] nie jest publicznie dostępna, ale wiemy, że w 2019 sprzedany został na aukcji za niebotyczną kwotę  niespełna 3.5 miliona dolarów, przy wycenie wstępnej 1.5 – 2.5 miliona dolarów. 

To jest skrajny przykład na to, jak przedmiot może zyskać na wartości w czasie, ze względu na swoją ciekawą historię, szlachetnego pierwszego właściciela i oczywiście kunszt wykonania. Zwróć uwagę, że w tym przypadku twórca noża jest nieznany (wartość noża nie była związana z konkretną osobą).

Bob Loveless: szanowane nazwisko a cena

Czas na nieco inny przykład. Zobaczymy na przykładzie, jak noże słynnego Boba Lovelessa zyskiwały na wartości od początku jego twórczości w latach pięćdziesiątych XX wieku do dzisiaj.

Pierwszy nóż Loveless sprzedał w 1954r. za jedyne 14 dolarów. W latach 60., głośny artykuł w Guns & Ammo przedstawił Loveless’a szerokiej publiczności jako mistrza dorównującego legendom takim jak Morseth i Seguine. Od tego momentu jego prace zaczęły systematycznie nabierać wartości, osiągając ceny nawet 650 dolarów. Już wtedy sam Loveless deklarował, że nóż, który robi jest wprawdzie wart 200 dolarów, ale jego nazwisko to kolejne 450.

W 80-tych na realizację zamówienia czekało się pięć lat, a ceny wchodziły już w tysiące dolarów. Rok 1985 przyniósł Lovelessowi formalne ukoronowanie, czyli  wprowadzenie do Blade Magazine Cutlery Hall of Fame. To ostatecznie przesunęło jego twórczość z kategorii narzędzi do kategorii dzieł sztuki użytkowej. W chwili śmierci w 2010 roku pojedyncze egzemplarze osiągały ceny 20.000 dolarów.

Dziś noże Lovelessa osiągają jeszcze wyższe ceny. Sztandarowym przykładem jest tutaj Stag Lawndale Sub-hilt, który na aukcji w 2023 roku uzyskał cenę 85.000 dolarów. To nóż z okresu Lawndale, czyli ze złotego wieku warsztatu Loveless’a, z rękojeścią z poroża jelenia (materiału, którego Loveless używał wyjątkowo rzadko) i charakterystycznym sub-hiltem.

SUB-HILT
Sub-hilt to dodatkowy, mniejszy jelec (lub wypustka) umieszczony na rękojeści noża, tuż za głównym jelcem.
The Bob Loveless Stag Lawndale Subhilt
Fot.2. Stag Lawndale Subhilt Boba Lovelessa; fotografia pochodzi ze strony https://farinafinearts.com/stag-lawndale-subhilt-sold/

Dlaczego cena jest tak wysoka?

Wiele rzeczy się na to składa: rzadki model, nietypowy materiał rękojeści i oczywiście renoma twórcy, uznawanego za ojca nowoczesnego knifemakingu. A ponad tym wszystkim jest fakt najprostszy z możliwych, Loveless… nie żyje od 2010 roku. Nie wykona już nigdy żadnych niowych egzemplarzy. Być może są jeszcze inne czynniki składające się na taką cenę, ale może o nich wiedzieć tylko osoba licytująca i kupująca nóż w danym momencie.

Zwróćcie uwagę, że w tej przytoczonej przeze mnie historii wartość noża była uzależniona przede wszystkim od osoby, która ten nóż wykonała. Bez autora, bez jego nazwiska znanego na całym świecie, ten nóż byłby obecnie wart wielokrotnie mniej. 

Zatem zastanówmy się teraz…

Czy noże to dobra inwestycja?

Od czasu do czasu słyszę to pytanie. Na powyższych przykładach widać, że noże w odpowiednich okolicznościach mogą znacznie nabrać na wartości w czasie. Co łączy te dwa przykłady? Unikalna historia, wysoka jakość rękodzieła i kondycja eksponatu, która przetrwała wiele lat. W przypadku Karda Szacha Dżahana kluczowa była historia jego właściciela. W przypadku Stag Lawndale Sub-hilta o wysokiej wartości zdecydowała postać rzemieślnika, który go wykonał.

Według moich szacunków opisany wcześniej nóż Boba Lovelesa Stag Lawndale Sub-hilt mógł kosztować w latach 60. około 1 tysiąca dolarów (na tamte czasy było to bardzo dużo pieniędzy). Przy cenie sprzedaży 85.000 dolarów z 2023 daje to ponad osiemdziesięciokrotny wzrost ceny. Całkiem nieźle to wygląda na pierwszy rzut oka. Dla lepszego zobrazowania porównajmy go jeszcze z inwestycją w złoto. W 1960 roku za te tysiąc dolarów można było kupić 28 uncji złota. W 2023 roku te same 28 uncji było warte około 55.000 dolarów. Pięćdziesięciokrotny wzrost to solidna inwestycja, jednak nóż Lovelessa w tym starciu okazał się lepszy.

Stag Lawndale Sub-hilt
1960 → 1.000 USD
2023 → 85.000 USD

To porównanie zrobiłem oczywiście z przymrużeniem oka, bo to zupełnie dwa różne światy. Co prawda nóż wygrał, ale ryzyko inwestycyjne z nim związane było dużo wyższe. Kto mógł wiedzieć, w momencie zakupu tego noża, że Bob Loveless będzie tak znaną postacią i że jego noże będą miały tak dużą wartość kolekcjonerską?

Nóż ratel jako inwestycja

No cóż, szczerze, to nie mogę się równać z mistrzem Lovelessem, nie będę też porównywał swojej twórczości do noża sprzed 400 lat. Co prawda moje Ratle nie są robione z myślą o rynku kolekcjonerskim, a głównie z myślą o myśliwych, to jego niektóre cechy mogą sprawić, że będzie to również ciekawy obiekt pod pod względem kolekcjonerskim i inwestycyjnym. Ale to oczywiście nic pewnego.

Ratel to nóż na lata

Podjąłem decyzję, że będę robił jeden model noża dopracowany do perfekcji. Całą swoją energię i zdolności, skupiam na tym, żeby zrobić solidny nóż myśliwski, który ma przetrwać dziesiątki lat.

Będzie 441 Ratli

Noże Ratel są z założenia serią limitowaną. Każdy egzemplarz wymaga ode mnie kilkudziesięciu godzin pracy, zatem w ciągu miesiąca jestem w stanie zrobić 1-2 noże. Moim celem jest zrobienie 441 sztuk w ciągu 20-30 lat. Nie więcej. Może być tylko mniej…

Każdy egzemplarz pochodzi z numerowanej serii

Każdy nóż posiada i posiadać będzie unikalny numer od 001 do 441. Każdy egzemplarz, pomimo, że z tego samego modelu, będzie się różnił. Każdy nóż będzie dojrzewał razem z jego twórcą.

Wyjątkowe połączenie

Nóż, pochwa i grawerunki na nożach są i będą wykonywane przez jedną osobę. To w zasadzie 3 różne dziedziny: knifemaking, kaletnictwo i grawerowanie, które staram się połączyć najlepiej jak potrafię.

Wartość wzrasta z czasem

W chwili obecnej jestem na początku drogi, przede mną jeszcze wiele wystaw, targów, konkursów w Polsce i na świecie. Mam nadzieję, że moje prace zostaną dostrzeżone i docenione przez klientów i znawców tematu. To są rzeczy na które mam pewien wpływ. Czysto teoretycznie są to cechy, które powinny być docenione przez rynek kolekcjonerski. Dobra jakość, elegancja, piękno, unikalność, limitacja to cechy, które mogą pomóc, ale nie są gwarancją sukcesu. Wydaje mi się, że do sukcesu potrzebny jest też łut szczęścia i odpowiedni timing, czyli bycie w odpowiednim czasie. Na to jednak nie mam wpływu. Nie mam też zbyt dużego wpływu na to co będzie się z moimi nożami działo dalej. Tutaj jest niewiadoma, która może mieć duże znaczenie jeżeli chodzi o przyszłą ich wartość. Oczywiście jako twórca mogę decydować o pierwszym właścicielu, ale co się będzie działo potem, to już nie mogę wiedzieć. Każdy Ratel będzie miał swoją własną historię, może będzie eksponowany w gablocie na ścianie, może będzie intensywnie używany w lesie i będzie miał wiele śladów i rys, może będzie uczestniczyć na jakimś królewskim polowaniu, może trafi do szuflady na lata, a może utonie w jeziorze i zostanie odnaleziony za kilkaset lat i będzie wtedy wart majątek, którego nie da się wycenić w dolarach bo już dawno ich nie będzie.
Dziękuję, że spędziłeś ze mną czas.
Hubert Zdunek